• poczekalnia
    naj+
    nowe
    galeria
Plus (15+)

boda-boda






Podziel się!
                              reporterskie | Autor: Orient_Express


Taksówki motocyklowe "boda-boda" to najtańszy, najpopularniejszy, najszybszy i najbardziej niebezpieczny środek transportu w Ugandzie.Motocykle przystosowane są do przewozu dwójki pasażerów siedzących za kierowcą. Właśnie ze względu na ścisk i bliskość drugiego ciała – body – zyskały swoją nazwę. Kierowcy boda-boda nie znają kompromisów, limitów możliwości ani (zwłaszcza) hamulców (zarówno w sensie metaforycznym, jak i doslownym). Jazda boda-boda to rodzaj orgii na szosie, dlatego nazywałem je bunga-bunga. W Kampali motocykli są tysiące. Wjadą wszędzie, przecisną się przez każdą szparę, nawet tę najmniejszą między największymi samochodami. Szybko, pewnie i bez wątpliwości, na które nie ma tu ani miejsca, ani czasu. Niestety, podobnie rzecz ma się z właściwą reakcją, na którą też często czasu brakuje a wypadki są powszechne. Przekonałem się o tym osobiście. Szczęśliwie skończyło się tylko na drobnych potłuczeniach. Inaczej boda-boda jeżdżą turyści a inaczej miejscowi. Turyści: siadają ostrożnie, chwytają się kurczowo, zamykają oczy, wstrzymują oddech i zmawiają w myślach paciorek. Miejscowi: siadają swobodnie (mężczyźni okrakiem, kobiety bokiem) sadowiąc obok swoje pociechy, bagaże, dobytek. Potem chwytają za telefon, gazetę i zabierają się za wysyłanie esemesów, czytanie, plotkowanie, cokolwiek. Pomysłowość Ugandyjczyków w przewożeniu dobytku boda-boda także nie zna granic. Przewozi się wszystko - przede wszystkim oczywiście siebie, bardzo często w nadliczbowo. Maksymalnie dwóch pasażerów jest tylko teorią, bo trzech widuje się powszechnie, zdarza się czterech, pięciu. Nie pomnę, czy widziałem też sześciu pasażerów - często na siedzeniu i baku siedziała taka gromada dzieciaków, że nie było szans, by wszystkich zliczyć. Przewozi się także zwierzęta. Jak u Piwowskiego na drodze na Ostrołekę: „koń... Krowa, kura, kaczka... Kura, kaczka, drób”. Tylko zamiast konia i krowy ładują na motocykle kozy. A że do Ostrołęki daleko nieco, jadą do Mubende, Masindi, Kitgum, Kabale. Przewozi się wszystko: drzwi od stodoły i kuchenne pierdoły, przęsła i krzesła, rowery i bojlery, rupieciarnię i graciarnię, kartony i smartfony, elektrony i protony. Bunga-bunga. Szaleństwo.

Zdjęcia powiązane




[   Zarejestruj nowe darmowe konto   ]    |    [   kontakt & moderatorzy   ]    |    [   regulamin   ]    |    [   rejestr zmian   ]